Mój romans z Tomkiem... TOM FORD *MOONLIGHT*

  Cześć.
Dziś chcę Wam przedstawić moją opinię na temat zestawu do twarzy od TOMA FORDA.
Tom Ford Skin Illuminating Powder Duo, w kolorze Moonlight.
Jest to zestaw dwóch kosmetyków:
Rozświetlacza w odcieniu beżu, który opalizuje na jasne złoto (mało żółte) i róż- bardzo delikatny, oraz bronzera w kolorze brzoskwini-toffi-słonecznego brązu. Nie jest to kolor ciemny, ale można go stopniować.
Jak wiecie dostałam go od mojego Taty na urodziny.
Nie da się ukryć, że jest to kosmetyk ekskluzywny, piękny, cieszy oko niesamowicie.
Jednak zanim przejdę do zalet, napiszę Wam co mi się w nim nie podoba, bo są takie rzeczy..




1. Rozświetlacz jest troszkę zbyt twardy, myślałam, że więcej w nim będzie kremu, żelowej formuły. Nie jest suchy, lecz twardy, nie każdy pędzel sobie dobrze z nim radzi. Naturalne, dość sztywne włosie spisuje się przy nim najlepiej. Bronzer jest bardziej miękki, przyjemniejszy, lecz i tak wyobrażałam sobie, że będzie się "topił pod palcami" ;) Będzie jak masełko, lekko żelowy..
Jak oglądałam swatche w internecie wydawało mi się, że właśnie taki jest..

2. Niestety bronzer kilka razy nałożyłam na nieprzypudrowaną twarz, przez co miał kontakt (mały...) z mokrym. Faktura w tym miejscu się lekko popsuła.. Wygląda on tak, jakbym go na mokro nakładała.. A nic takiego miejsca nie miało. Nie raz tak robię z innymi produktami i pierwszy raz się z takim czymś spotkałam. Zdaje mi się, że to przez jego dziwną, twardą konsystencję, która mi się nie podoba. W tej chwili mam wrażenie, że w tym miejscu troszkę gorzej się nakłada na pędzel.  Ale mimo wszystko da się nim spokojnie pracować. Od tamtej pory zawsze pudruję buzię zanim go nałożę i ten brzydki efekt nie pogłębia się.



Więcej wad nie widzę :)

Duo jest piękne. Rozświetlacz jest mniej błyszczący od bronzera, daje efekt subtelny, z klasą, taki dzienny, efekt rozpromienionej skóry z poblaskiem jasnego złota. Jest bardzo elegancki.
Zarówno bronzer jak i rozświetlacz nie mają drobinek, połyskują równomiernie, ale nie za bardzo, mają wyważony błysk.



Bronzer zawsze noszę na kościach policzkowych, praktycznie w miejscu różu i jako taki różo-bronzer sprawdza się bardzo dobrze. Nie zauważyłam aby uwidaczniał pory, choć może to robić, bo jest to produkt rozświetlający. Szkoda, że nie miałam urodzin przed wakacjami, bo byłby moim wakacyjnym ulubieńcem. Teraz, czyli zimą muszę używać go bardzo oszczędnie, bo moja chłodna karnacja dość mocno się z nim gryzie :( Ubolewam nad tym bardzo :( W tym makijażu mam podkład w ciepłym odcieniu i troszkę zbyt ciemny na teraz, więc nie widać tej różnicy pomiędzy kolorem bronzera, a tonem mojej skóry.
Jeśli macie ten zestaw, to mi napiszcie czy go lubicie, jak go używacie..
Acha!! Zapomniałam :) Nakładałam go również w formie cieni ma powieki i efekt prześliczny :))
Nic mi się nie zbierał, pigmentacja super, w ogóle czy na oczach, czy na policzkach trzyma się cały dzień, nie blednie, nie rusza się, nie przemieszcza. Jeśli chodzi o bronzer jest on dobrze napigmentowany, ale ponieważ jest dość jasny, można z łatwością stopniować nasycenie na policzkach. Możemy uzyskać nim tylko złocistą poświatę, możemy nałożyć go na inny bronzer, aby go ocieplić, aby go rozświetlić, lub na niego nałożyć jeszcze inny kolor, żeby wydobyć głębię. Wiadomo, że nada się również do opalenia ramion, dekoltu.










JEDNO JEST PEWNE, CIESZĘ SIĘ ŻE GO MAM. i NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ LATA ;))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Sweet Sins , Blogger