Pragniesz pięknej, złocistej opalenizny przez całą zimę?  Wypróbuj kropelki brązujące *Bielenda Argan Bronzer*

Pragniesz pięknej, złocistej opalenizny przez całą zimę? Wypróbuj kropelki brązujące *Bielenda Argan Bronzer*

Lato już dawno za nami, a im bliżej zimy, tym bielsza się staję na twarzy. Lubię swoją jasną karnację, jednak uważam, że lekko złocista, opalona skóra dodaje nam życia, blasku, świeżości i zdrowia.
Solarium w moim przypadku odpada, kiedyś korzystałam z łóżek opalających, ale odkąd jestem świadoma jak negatywne działanie ma taka forma opalania, jak przyspiesza starzenie, jak mocno naszą cerę wysusza, postanowiłam zrezygnować z niego na zawsze.
  Co w takim razie jest moim must have, moim ulubieńcem i sprzymierzeńcem w te ciemne, zimowe dni? Dzisiaj zdradzę Wam sekret, jak uzyskać delikatną, świeżą i naturalnie przybrązowioną skórę.



  Bielendę Argan Bronzer (arganowy koncentrat brązujący+ formuła stopniowej opalenizny)  poznałam 2 lata temu, wtedy zakupiłam swoją pierwszą buteleczkę złocistego eliksiru.
Jest to olejek, o przepięknym zapachu, którego używam na dwa sposoby.

- Jeśli chcę jedynie delikatnie zmienić odcień swojej cery, dodać złotej poświaty, z każdym użyciem odrobinę mocniejszej, dodaję 2-3 kropelki do porcji swojego kremu na noc i całość rozprowadzam na twarzy, szyi i dekolcie.

- Jeżeli zależy mi na mocniejszym efekcie, już po jednorazowym zastosowaniu wyciskam pipetką 3-4 krople koncentratu na dłoń i bezpośrednio wcieram go w skórę.




Rytuał nakładania jest niesamowicie przyjemny. Kosmetyk ma przepiękny, słodki, wręcz zmysłowy zapach i formę suchego olejku, co jest prawdziwą ucztą dla zmysłów.
Pamiętajcie, aby po aplikacji umyć dłonie!


Opalenizna jest subtelna, ale widoczna, w ładnym, złocistym kolorze.
Nie tworzy on plam, ani zacieków.  Jeśli chodzi o typowy dla samoopalaczy zapach, to jest on subtelnie wyczuwalny, ale gdy zmieszam go z kremem, wtedy całkowicie znika.



  Bielenda Argan Bronzer  jest zamknięta w szklanej buteleczce z pipetą, o pojemności 15ml.
Ostatnie opakowanie zakupiłam na promocji za cenę nieco ponad 18zł.
Nie przejmujcie się, że kosmetyku jest tak malutko, ponieważ jest to koncentrat, stosuje się go w minimalnej ilości. Na jednorazową aplikację starczą 2-3 kropelki.
Opakowanie wystarcza mi na praktycznie całą zimę, stosowania kilka razy w tygodniu.




To jest moje 3 opakowanie, kupuję go co rok, zawsze na początku listopada :)


Estee Lauder * Double Wear NUDE * - nowość  już u mnie :)

Estee Lauder * Double Wear NUDE * - nowość już u mnie :)

Jednokosmetykowy haul :))
Kilka dni temu odbyła się premiera nowego podkładu od Estee Lauder.
Do rodziny Double Wear dołączył podkład Double Wear NUDE.




Szczegóły produktu ( ze strony producenta )

Podkład w płynie, którego lekka formuła sprawia, że makijaż wygląda, jakby go wcale nie było!
LEKKA FORMUŁA
Lekka, nawilżająca, idealnie wygładzająca formuła czyni skórę nieskazitelną i naturalną zarazem.
Podkład zapewnia skórze niewyczuwalne, satynowe wykończenie.
Dzięki zawartości kwasu hialuronowego podkład Double Wear Nude nawilża i wygładza drobne linie i zmarszczki.
Laminaria Saccharina pomaga skórze ograniczać poziom błyszczenia, a kompleks nawilżający z czerwonych owoców Red Fruit Moisture Complex wygładza jej powierzchnię.
OCHRONA SKÓRY
Szerokie spektrum ochrony SPF 30 i zawartość przeciwutleniaczy zapewniają niewidoczną ochronę przed promieniami UV i zanieczyszczeniem środowiska.
TRWAŁOŚĆ
Unikalna formuła z zawartością nowoczesnych pigmentów zamkniętych w elastycznych polimerach, które dostosowują się do skóry, utrzymuje się na skórze do 24 godzin zapewniając jej komfort, świeżość, gładkość i nieskazitelny wygląd przez cały dzień.
STOSOWANIE
Przed odkręceniem buteleczki mocno nią wstrząśnij. Dla uzyskania najlepszych rezultatów, po otwarciu zasłoń otwór palcem i przechyl buteleczkę. Otrzymana ilość podkładu powinna wystarczyć na uzyskanie efektu lekkiego/średniego krycia. Aby uzyskać mocniejszy efekt powtórz czynność.
  


Jeszcze go nie używałam, jedynie patrzyłam na dłoni co to w ogóle jest ;)
Z tego co widzę będzie to raczej podkład leciutki, rozświetlający, ale z lekką satyną.
Niedługo zrobimy jego pierwsze wrażenie ;) Czekajcie na post :)



Wybrałam kolor 1N2, jest to fajny, neutralny beż z lekkimi różowymi podtonami.
Do mojej skóry idealny co do jasności i odcienia <3



Zamówiłam go ze strony Estee Lauder KLIK
Cena jego to 178zł za 30ml.
Ja użyłam kodu na pierwsze zakupy 15% i zapłaciłam za niego około 151zł.
Dodatkowo mogłam wybrać sobie 2 miniaturowe produkty, zaciekawił mnie krem Resilience Lift Night ( słoiczek 5ml ), oraz Micro Cleansing Balm ( 2,7ml )
Przesyłka szła aż z Niemiec, doszła w 5 dni kurierem UPS, o 9:00 rano :)
( szkoda, że poczta tak wcześnie nie dostarcza paczek ;)
Jestem zadowolona :)
Jedyna wada jaką teraz widzę, to BRAK POMPKI :/


Jak już go próbowałyście, to dacie znać co o nim myślicie.
MAC Face & Body - co to w ogóle jest??

MAC Face & Body - co to w ogóle jest??

Face and Body z firmy MAC jest podkładem, którego znają już chyba wszyscy. A przynajmniej wszyscy o nim słyszeli. Dobrze, jeśli usłyszeli o nim od osoby, która wie co to za produkt i jak go używać, a jest on dość specyficzny.
Gorzej, jeśli posłuchali  opinii kogoś, kto próbował go porównując ze "zwykłymi i normalnymi" podkładami.



  Podkład MAC Face and Body trzeba umieć nanieść. Prawdziwa wodna konsystencja, która daje wrażenie, że mamy do czynienie z czymś bardzo, bardzo słabo kryjącym i nietrwałym.
Nic podobnego!! Jest to bardzo trwały kosmetyk, wodoodporny, którego krycie da się stopniowo dokładać, aż uzyskamy efekt, który za każdym razem potrafi zachwycić.

Ale po kolei..

Mój Face and Body jest w odcieniu C2. Jest to śliczny żółtawy beż, który spisze się w okresie letnim, pod warunkiem, że nie będziemy zbyt długo wylegiwać się na słońcu, lub zbyt często korzystać z samoopalacza ;) Do mojej karnacji ten odcień wtapia się genialnie, jednak na taką głęboką zimę musiałabym raz użyć samoopalacza. Z drugiej strony ma on cudowne właściwości stapiania się i dopasowywania do kolorytu skóry. Jak byłam opalona spisał się świetnie, ale teraz ten odcień równie dobrze wygląda na mojej skórze.



Pojemności są dwie, moja to ta większa, czyli 120ml, za którą płacimy 158zł, co nie jest kwotą wygórowana, bo po przeliczeniu, za 30ml wychodzi nam około 39,50zł.
Druga jego pojemność to 50ml, za którą musimy zapłacić już 129zł.
Rachunek jest oczywisty, opłaca się kupić większą pojemność. Nie musimy się obawiać, że go nie zużyjemy.. Mamy na to aż 24 miesiące, a uwierzcie mi, jak zobaczycie się w lusterku, gdy nałożycie go poprawnie - będziecie po niego sięgać z czystą przyjemnością i jest duża szansa, że nie wyrzucicie pełnego opakowania :)
Poza tym to jest kosmetyk do twarzy i ciała, więc i do nóg, dekoltu, czy ramion.




APLIKACJA:

Rekomenduję nakładanie go swoimi palcami. Nałóżcie porcję podkładu na wewnętrzne części dłoni, potrzyjcie przez chwilę i ruchem wcierającym rozprowadzajcie powoli na swoją twarz. Poczujecie jak ta początkowo wodna konsystencja zaczyna gęstnieć, stawiać opór, masujcie dalej, im lepiej i dłużej będziecie go wcierać, tym większe krycie uzyskacie. Pierwsza warstwa zakrywa mniejsze niedoskonałości, wyrównuję koloryt skóry, oraz w przepiękny sposób rozświetla i wygładza twarz.
Dokładajcie tyle warstw, ile macie potrzebę i ochotę. Każda łączy się z poprzednią, nie zmazując jej, ponieważ ten produkt mocno przywiera do skóry. Ponad to każda kolejna warstwa wygląda równie delikatnie, świeżo, lekko, jakbyśmy nie miały na skórze praktycznie nic. Nigdy nie stworzycie tutaj efektu maski, lub zbyt dużej warstwy makijażu.

Sprawdza się również nakładanie go pędzlem typu SKUNKS, polecam szczególnie pędzel 187, również z firmy MAC. Jest to najlepszy pędzel tego typu, a miałam kilka jego zamienników..
Pędzel ten jest na zdjęciach.

Face and Body nie wchodzi w pory, w tak wspaniały sposób wtapia się w skórę, że nie widać go na niej, nie uwidacznia zmarszczek, a wręcz przeciwnie. Mam nieodparte wrażenie, że wypełnia je, przez co są mniej widoczne. Skóra jest mięciutka w dotyku, jakby gumowa (śmieszne uczucie), nie daje efektu pudru, ani satyny, jest uczucie komfortu, zero ściągnięcia, czy przesuszenia.



To podkład, który zawsze daje mi efekt młodszej o dobre 5 lat skóry, w którym czuję się bardzo komfortowo, który co do trwałości nigdy mnie nie zawiódł, podkład, który rozpromienia cerę bez drobinek, nawilża, ale nigdy się nie waży, który latem noszę nawet na nogach, ramionach, jeśli tego aktualnie potrzebuje.
 Lubi się on z każdym moim pudrem, szczególnie z NARS Crystal, oraz z moim ukochanym DIORSKIN NUDE AIR loose powder, ale równie pięknie wygląda nieprzypudrowany.
Na mojej suchej skórze nie jest on mokry, ani tłusty, daje prawie satynowe wykończenie, ale bez satyny :)
Jeśli macie bazę brązującą marki CHANEL, to wypróbujcie na niego ją nanieść- efekt nieziemski.

Jak już wspominałam jest on wodoodporny i co ważne potoodporny ;) Gdy wszystkie inne podkłady już dawno by mi spłynęły, on cały czas trwa, nic wam się nie rozpływa, nie waży.
Przy demakijażu nie mamy problemu z jego usunięciem, mleczkiem, płynem micelarnym, żelem do mycia twarzy, olejkiem, da się go usunąć. Po jego zdjęciu skóra jest w dobrej kondycji, co daje mi znak, że nie obciąża on mojej cery, nie jest szara, ani zmęczona.

                    SAMA PIELĘGNACJA- LEKKIE SERUM


                           2 WARSTWY FACE & BODY


Nie zapycha on skóry, nie zauważyłam aby ciemniał, a mam z tym ogromny problem..wiele podkładów na mojej skórze oksyduje.
Nie posiada też żadnych filtrów, co dla mnie nie jest problemem, zawsze pod niego mogę nałożyć albo krem z filtrem, albo typowy filtr przeciwsłoneczny. Za to pięknie się fotografuje :)

 Zużyłam całe 2 opakowania, ten egzemplarz kupiłam niedawno, po kilkuletniej przerwie i przypomniałam sobie jakim cudeńkiem on jest.

POLECAM GO DLA:
- młodych dziewcząt
- dojrzałych kobiet
- skór suchych, lub przesuszonych, odwodnionych
- po zabiegach z kwasami ( nie podkreśla skórek, nie obciąża)
- dla cer mieszanych w kierunku suchych
- dla cer mieszanych z lekkim wyświecaniem się strefy T ( po przypudrowaniu go matującym pudrem)
- jako lekki podkład na lato dla każdego

MOŻE NIE SPRAWDZIĆ SIĘ DLA:
- osób pragnących mocnego krycia
- dla cer tłustych,, ponieważ on nie zapewni Wam matu

Możecie go kupić TUTAJ:



Przypominam o akcji Back to Mac, gdzie oddajemy do salonu MAC 6 pustych opakowań i za to mamy możliwość przygarnięcia całkiem za darmo jednej pomadki MAC. A ich kolory są przepiękne, różnorodne i o różnych wykończeniach. O pomadkach napiszę kiedy indziej, bo to jest temat na oddzielny post.
BECCA First Light Priming Filter - Najlepsza nawilżająca baza.

BECCA First Light Priming Filter - Najlepsza nawilżająca baza.

  Mam wrażenie, że kosmetyki i ogólnie makijaż w ciągu ostatnich kilku lat przeszedł ogromny progres. Jeszcze kilka lat temu baza pod podkład kojarzyła nam się z silikonową, przeźroczystą substancją, która wymazuje nam całą strukturę skóry, zabiera jej blask, oblepia, zapycha.
Dlatego długo nie używałam tego typu kosmetyków. Nie znosiłam tego płaskiego, sztucznego efektu, jaki wówczas każda baza dawała. Odkąd konsultantka w warszawskiej perfumerii pokazała mi, że baza może nawilżać, może rozświetlać, od tamtej pory obok tuszu i podkładu, jest to kosmetyk po jaki sięgam najchętniej i kupuję najczęściej. Tak wypróbowałam ich wiele, niektóre były lepsze, inne gorsze, ale jedna z nich wsunęła się na pierwszy plan. Wstrzeliła się idealnie w zapotrzebowanie mojej cery.

BECCA First Light Priming Filter, to baza odświeżająco - rozświetlająco- nawilżająca.



Odświeża poprzez wodnistą, chłodną konsystencję, oraz cytrusowy zapach, który budzi z rana.
Rozświetla blaskiem tafli, bez żadnych drobinek.
Lekkie drobinki ma jej siostra Backlight Primer Filter, jest ona mniej nawilżajaca, bardziej satynowa.
Nawilża, jak żadna inna baza. Jest to dla mnie przedłużenie pielęgnacji, daje odczucie zadbanej, miękkiej, gładkiej, młodej skóry. Nie ściąga buzi, nawet po całym dniu, ale też nie sprawia, że makijaż się mocno świeci, przetłuszcza, rozwarstwia, czy też spływa.
Konsystencja lekka, wodnista.


Nie trzeba bać się tego koloru, bo jest on niewidoczny na twarzy.
Poza tym jest wydajna, ma pompkę, która aplikuje jej tyle, ile chcemy.

Mam kilka swoich sprawdzonych sposobów jej aplikacji. 
* jako baza rozświetlająco- nawilżajaca pod podkład
* mieszam ją z podkładami w stosunku 1:1, lub 1:2, szczególnie lubię ją nosić z podkładami satynowymi, które same mogą mi trochę wysuszyć skórę.
* nakładam ją nawet na podkład, jeśli w ciągu dnia chcę dodać skórze trochę życia, blasku.
Wtedy nakładam odrobinę między palce i wklepuję delikatnie w skórę.




Ja ją uwielbiam. To jest najczęściej używana przeze mnie baza.
Kupimy ją oczywiście w Sephorze, oraz na ich stronie internetowej Sephora.pl za 139zł



Pochwalcie się, która z Was również ją posiada :)



Chanel Vitalumiere - podkład kultowy- zimowy.

Chanel Vitalumiere - podkład kultowy- zimowy.

Podkład do twarzy CHANEL Vitalumiere istnieje na rynku od 2002 roku. Przez ten czas nie przeszedł on transformacji. Podkład ten jest bardzo dobrym kosmetykiem, bardzo lubianym przez kobiety na całym świecie, ale pod warunkiem, że jesteśmy świadome swojej cery, jej potrzeb, świadome co to jest za podkład, jakie jest jego główne zadanie, znamy jego zalety, ale również wady.



Zacznijmy od podstaw.
Opakowanie szklane, eleganckie, ciężkie, czarna, wygodna pompka.
Pojemność standardowa 30ml, data przydatności od otwarcia to 12 miesięcy.

Konsystencja płynna, w dotyku jakby mięsista. Rozprowadza się z łatwością wszystkim, palcami, gąbkami, pędzlami.
Od razu po nałożeniu cera sucha, odwodniona, wrażliwa odczuwa komfort, otulającą kołderkę, czasem wręcz ulgę. Chroni skórę przed wysuszeniem, odwodnieniem, a nawet mrozem i wiatrem, otula skórę niczym półtłusty krem.
Na każdym typie cer będzie wyglądał i zachowywał się inaczej.



Nie polecam go dla cery tłustej, ani mieszanej, w kierunku tłustej. Będzie "siedział" na Waszej skórze. Będzie zbyt odżywczy.
Cera normalna z lekkim przesuszeniem powinna go mocniej przypudrować.
Cera dojrzała, przesuszona, po zabiegach będzie go uwielbiać, nie będzie on ciężki, większość nawilżenia zostanie wciągnięta przez skórę, pozostawiając przepiękny GLOW zdrowej, zadbanej, świeżej, młodzieńczej cery. Dzięki swojemu porządnemu nawilżaniu zniweluje on zmarszczki (optycznie). To co dla mnie najważniejsze, mimo swojej mięsistej formuły, nie jest on ciężki.
Delikatne krycie, które da się stopniować do średniego. Przepięknie wtapia się w cerę, nie widać go na buzi.




 Nie ma w sobie nic pudrowego, nie ma drobinek, ani perłowej poświaty. Nie podkreśla suchych skórek, absolutnie nie przesusza cery, buzia pod koniec dnia jest w bardzo dobrej kondycji, jakbym miała przez cały dzień coś mocno pielęgnacyjnego. Przez cały dzień skóra ma się czym odżywiać, dzięki temu wieczorem nie jest szara, zmęczona, ani wyschnięta. Nie wchodzi również w pory.

Gdy zimą atakuje mnie wirus opryszczki, a przechodzę go bardzo ciężko ( całe usta, nos), jest to jedyny podkład, który nie tyle nie podkreśli mi tych liszai, przesuszeń, co nawilży i nie będzie ich praktycznie widać.

Ja utrwalam go pudrami wykończeniowymi typu Kat Von D, Nars Light Reflecting Setting Powder Pressed. Lubi się również z pudrem sypkim Dior.
Na mojej skórze daje tak piękne wykończenie, cudny, zdrowy glow, że ostatnią rzeczą jaka bym zrobiła, to przypudrowanie go pudrem suchym, typowo matującym..

Tutaj mam na nim tylko puder od Kat Von D, Lock it.


Z tym podkładem polubią się raczej tylko cery mocno przesuszone, z problemami typu AZS, egzema,  po kwasach, oraz dojrzałe.
Do tego jest to świetny podkład zimowy! Dla innych typów cer, polecam go na ferie zimowe w Alpach :)
DUŻE zakupy na Jesień 2017 :) - Sama kolorówka -

DUŻE zakupy na Jesień 2017 :) - Sama kolorówka -


Dawno mnie tutaj nie było.. 
Wiem, wiem.. Kajam się przed Wami <3
Na dobry "początek" przychodzę z Haulem, kilka nowości przez ten czas wpadło mi w rączki, więc niektóre z nich Wam pokażę. Te najfajniejsze mym zdaniem :-D


 Na początek Kat Von D 
Marka weszła niedawno do Sephory, jest o niej wszędzie głośno, więc i ja musiałam wypróbować kilka kosmetyków. Zapragnęłam min. podkładu, mimo iż mam suchą cerę, chciałam go posiadać, łączyłabym go z bazą nawilżającą.. ale niestety nie będzie mi dane go mieć.. Przysłali mi potrzaskane opakowanie.. Odesłałam, zażądałam zwrotu kasy i.. odechciało mi się go próbować. 



Puder Lock it, który jest niebiańsko lekki, transparentny i co dla mnie najważniejsze leciutko rozświetlający, wygładzający linie, pory i łagodzący rysy. Do tego opakowanie ma 19g, myślę, że puder będzie wydajny i co mnie uszczęśliwia..jest podobny na buzi do mojego ukochańca, pudru z  NARS Light Reflecting Setting Powder Pressed Crystal, którego właśnie zużyłam (smuteczek)







Paleta Metal Matte, moja ostatnia miłość <3 Skradła moje serduszko zestawieniem kolorów, przekrój jest ogromny, beże, brązy, fiolety, zielenie, błękity i to wszystko w MACIE! Do tego 9 perłowych odcieni :)




Paletka 4 holograficznych rozświetlaczo- cieni, hit internetów :) 
I jak ją ujrzałam, zrozumiałam dlaczego jest tak rozchwytywana..









Ostatni kosmetyk z KVD, który nabyłam to pomadka, ale nie płynna, tylko zwykła, matowa.
O niej będzie już niedługo..



HUDA BEAUTY
To kolejna nowa marka w Sephorze, na razie zauroczyły mnie tylko palety, więc na nie się skusiłam, Rose Gold mam już od jakiegoś czasu.
Ostatnio zakupiłam Desert Dusk, niebanalne zestawienie kolorów. Niespotykane, ciepłe, nasycone. W palecie znajdziemy kilka różnych wykończeń, od matów, przez perłę, metaliki, aż po tzw. topery (cienie nawierzchniowe), które opalizują na różne kolory- coś pięknego!






 BECCA
To marka, z którą moja sucha cera się polubiła. Większość kosmetyków, które z niej posiadam wpisuje się świetnie w mój gust i zapotrzebowanie mojej skóry.
Do nawilżającej bazy First Light Priming Filter  , rozświetlacza w płynie Moondust, podkładu Aqua, dołączył puder Golden Hour, który nadaje blasku, ale subtelnego, nie wysusza, jest lekki, oraz w pięknym brzoskwiniowo-złotym kolorze, który ociepla moją szarą, lekko różowawą cerę.






 

Oraz paleta cieni, dla kontrastu do palet wyżej pokazanych jest neutralna, dzienna i na przekór wszystkiego używam jej najczęściej :) Cienie są lekkie, satynowo-matowe, takie idealne na codzień. 




Jako miłośniczka podkładów i one musiały się w koszyku znaleźć, szczególnie, że wykończyłam Clarinsa True Radiance, o którym w zeszłym roku napisałam post - KLIK -
Na sezon jesienny wybrałam Giorgio Armani Luminous Silk, a także Chanel Les Beiges.




To wszystko na teraz, napiszcie mi jaki podkład na jesień używacie, co nowego się u Was pojawiło w toaletce, oraz który z kosmetyków pokazanych kusi Was najbardziej? ;)




Copyright © 2014 Sweet Sins , Blogger