DIORSKIN NUDE AIR SERUM, 020 - RECENZJA & DEMO

Podkład, który dzisiaj zaprezentuję spodoba się kobietom, które szczególnie latem kochają leciutkie  jak powietrze podkłady. Ten jest dokładnie taki, jak jego nazwa: NUDE, AIR.
Taki właśnie jest podkład z Dior.




Lekki i bardzo wodnisty podkład został zamknięty w pięknej, szklanej buteleczce, ze srebrnymi wstawkami. Producent zamiast pompki zastosował tutaj pipetę. Zdaję sobie sprawę, że dla wielu z Was ta forma aplikacji nie jest najprzyjemniejsza, lecz nie wyobrażam sobie tak rzadkiego podkładu wydobywać poprzez naciśnięcie pompki.. Ta aplikacja ma swoje wady i zalety, wadą niewątpliwie jest fakt, iż w pośpiechu możemy przewrócić butelkę i wylać zawartość, co byłoby przykre, bo do najtańszych to on nie należy ;)  Diorskin Nude AIR jest mocno perfumowany, zapach przypomina mi, nie wiem czy słusznie, perfumy Chanel n5 (ich nową odsłonę). Ważną informacją jest fakt iż zawiera on w swoim składzie serum, które z dnia na dzień ma upiększać naszą skórę.



Jak już wspomniałam formuła jest bardzo płynna, bardzo.. Przy nakładaniu trzeba uważać, aby z czoła nie spłynął nam do oczu :) Trzeba się spieszyć. Rozprowadza się cudownie, momentalnie, czymkolwiek chcecie. Ja używałam go z pędzlami ( skunksem z MAC, Sephora nr. 83), nakładałam go palcami, gąbką Beauty Blenderem i w każdym przypadku wyglądał ślicznie.
W jego składzie są lotne olejki, które wyczuwamy podczas aplikacji, jednak po chwili na buzi pojawia się satyna, nic się nie świeci, nie ma też mocnego matu, choć dla mnie jest on bardziej matowy, niżeli rozświetlający. Na buzi go ABSOLUTNIE nie czujemy! Jest nieodczuwalny w żadnym stopniu. Nie ściąga cery, nie wysusza, nie lepi się, jest tak lekki, że cały dzień mam wrażenie, że nie istnieje na mojej skórze. Krycie za to ma bardzo dobre, jak na tak lekki podkład.
Na zdjęciach poniżej możecie zauważyć jak moja cera wygląda, mam pozostałości po wypryskach, lekkie przebarwienia. 


OK, nakładam go i już się Wam pokazuję! 


  




Jak możecie zaobserwować Diorskin Nude AIR ukrył mi praktycznie wszystko. Wyrównał koloryt, zakrył rozszerzone pory, wygładził twarz i wydobył subtelne, wewnętrzne światło. Jestem nim zauroczona. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić, to jego kolor. 020 jest dość ciemna, lecz mimo to i tak dobrze stapia się z cerą, szczególnie latem. Twarz mam jaśniejszą, dlatego ten kontrast jest tak duży.
Lubię go utrwalać pudrem z tej samej serii, również 020-tką. Razem wyglądają cudnie i trwają ze mną ( na mnie ;) przez cały dzień.




Poniższe zdjęcia przedstawiają makijaż twarzy w całości, dodatkowo użyłam korektor Estee Lauder, w kolorze 1C, bronzera Make Up For Ever, kolor 15I, róż to Clinique kolor 02, oraz rozświetlacz, którego nie widać ;) to Diorskin Nude, kolor 001





W podsumowaniu mogę powiedzieć tylko tyle, że polecam go z całego serca. 
  Lubię go i z chęcią używam.


ZACIEKAWI CIĘ:
YVES SAINT LAURENT * LIBERATOR * PODKŁAD + SERUM
SMASHBOX Studio Skin - OKROPNY podkład- BUBEL!!
CLARINS True Radiance- MISTRZOSTWO świata

Ostatnio uwieczniony na zdjęciach HAUL  :)






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Sweet Sins , Blogger